Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

DROGA KRZYŻOWA PRZEŁOMU WIEKÓW

 

DROGA KRZYŻOWA PRZEŁOMU WIEKÓW

 

WSTĘP

Był wiek XX, skoczył się wśród petard,

Trwał bal narodów, wśród muzyki feta.

Wódka i szampany litrami się lały,

W wojsku armaty na wiwat strzelały.

Ale wśród ludzi pesymiści byli,

Biedni i chorzy – ci się nie bawili.

Z lękiem powiadali, że się kończy era,

Bo już coś każdemu dotkliwie doskwiera.

Wojny i powodzie, nowa katastrofa,

Nawet i dziecina nie rodzi się zdrowa.

Już dwadzieścia wieków strzeliło jak z bata,

Pewnie już wypada czekać końca świata?

Więc się pomodlili – zrób coś dla nas Boże,

Bo człowiek żyć tak już dłużej nie może.

O, gdybyś znów z krzyżem przeszedł po tym świecie,

To świat by się ocknął i nawrócił przecie.

Odzyskał by miłość, wiarę i nadzieję,

Niech grzesznik przyklęka, a smutny się śmieje.

A Jezus przez chmury spojrzał z wysokości,

Bo źle, źle się działo właśnie wśród ludzkości.

Modłów wysłuchawszy krzyż kazał budować,

Z nim postanowiwszy przez świat przewędrować.

Krzyż ten wyciosano z brzozowego drzewa…

Ale trwały tańce i nikt Mu nie śpiewał.

Nawet i w kościele ukradkiem ziewali,

A po Mszy przed kościołem księdza obgadali.

Wśród takich nastrojów Pan Jezus wędrował,

A Swoje cierpienia Ojcu ofiarował.

I za tych co tańczą i za tych co płaczą,

Za tych, co cierpieniem każdy krok swój znaczą.

Nuże Go zobaczą wśród Krzyżowej Drogi,

Uczynią za grzechy żal wielki i srogi.

 

STACJA 1

PAN JEZUS NA ŚMIERĆ SKAZANY

 

Był po drodze w mieście bal karnawałowy,

I ciężkie tam były o północy głowy.

Dyskoteka, światła, wspaniałe szampany,

Ach, kto Cię tam dojrzy, Jezu ukochany?

Kawałeczek dalej w slumsach ktoś umierał,

A ból mu ogromny dotkliwie doskwierał.

I byłby on umarł niewyspowiadany,

Aleś w misjonarzu tam trafił, Kochany.

Czyniłeś tam cuda, uzdrawiałeś ludzi,

Toteż się i zamęt niezdrowy obudził.

Zabrać Boga Ludziom, odebrać nadzieje!

Świat musi być smutny, a czasem się śmieje.

Więc sąd uczyniono w pewnej ważnej loży.

Umrzyj już na zawsze. Zniknij Synu Boży.

 

STACJA 2

PAN JEZUS PRZYJMUJE KRZYŻ NA RAMIONA

 

Więc Twój krzyż Ci dano, ten zrobiony z brzozy,

Czas już odejść w nicość, umrzeć, Synu Boży!

Bo co nas obchodzi, ze krwawisz od bata,

A koronę dano z wszystkich cierni świata?

Piłat się litował, mówił: „Oto Człowiek”.

Lecz świat Barabaszy wolał wybrać sobie.

Niemodne już dobro, a wraz z nim Syn Boży.

Wszelaką rozpustę preferują w loży.

A Tyś westchnął Panie, wziąłeś krzyż z miłością,

By ten świat zajaśniał ponownie świętością.

 

STACJA 3

PAN JEZUS PIERWSZY RAZ UPADA POD KRZYŻEM

 

Szedł Jezus przez wioskę drogą brukowaną,

Smarem i olejem dokładnie zalaną.

Do tego deszcz padał, zwierzęta chodziły,

Upadł Pan i leżał na bruku bez siły.

Stało tam trzech ludzi, traktor naprawiali,

Jeden z nich pił piwo, drugi fajkę palił.

Żaden się nie ruszył, by poddźwignąć Jego.

Mało to wypadków mamy dnia każdego?

Ach, cóż? Znieczulica- myślał Jezus z płaczem.

Z miłością kłopoty, przeto im wybaczę.

Sam powstałeś z trudem, ślizgały się nogi

I poszedłeś dalej wśród tej wiejskiej drogi.

 

STACJA 4

PAN JEZUS SPOTYKA SWOJĄ MATKĘ

 

Za wioską figura Matki Boskiej stała,

Obłuszczona farba niewdzięcznie sterczała.

Wokół tej figury płotek zardzewiały

I krzaczek forsycji – Jej majątek cały.

Lecz Matka tam stojąc na Syna spojrzała

I krwawymi łzami z żalu zapłakała.

Z płaczem przemówiła do jakiejś dziewczyny:

Nawróćcie się. Ludzie, żałujcie za winy.

Więc przybyły tłumy, nieśli kwiaty, świece,

Była to sensacja niemała na świecie.

Bo chociaż dzienniki uparcie milczały,

To wiejskie kobiety wszystkim powiedziały,

Że był cud, szedł Jezus, figura płakała,

I choć wieś się cała o tym dowiedziała, .

I choć obcy ludzie z daleka przybyli,

To w tej wsi nie wszyscy w ów cud uwierzyli.

 

 

STACJA 5

SZYMON CYRENEJCZYK POMAGA NIEŚĆ KRZYŻ PANU JEZUSOWI

 

Przy ławeczce w parku o drzewo oparty

Z reklamówką w dłoni stał biedak obdarty.

Dom w eksmisji stracił, płacić nie miał z czego,

Żona do Wieczności odeszła od niego .

W domu dziecka synek bez tatusia płakał,

A on bezrobotny w biedzie dni swe łatał.

Tego to biedaka wziął setnik za ręce.

Pomóżże Mu żywo i ulżyj w udręce.

Biedak ujrzał Boga na Krzyżowej Drodze,

Pomyślał, ze zjawa i uląkł się srodze.

Oprzytomniał jednak wrzaskiem przynaglony,

Włożył na swe barki krzyż z brzozy zrobiony.

Tak pomagał Bogu aż opadł z sił prawie

I spocone ciało poszedł obmyć w stawie.

Bóg pomoc nagrodził – dostrzegli go ludzie,

Jak brzemię Jezusa dźwigał w wielkim trudzie.

Pomyśleli – silny- dobrą pracę dali,

Zarobił, dom kupił, z synkiem zamieszkali.

STACJA 6

ŚWIĘTA WERONIKA OCIERA TWARZ PANA JEZUSA

 

Oj, bali się ludzie dać Mu szklankę wody,

Chociaż upał nużył i znikąd ochłody.

Wyschnięta drożyna kurzyła się srodze,

Ślad po Jego krzyżu zostawał na drodze.

Lękano się plotek , motłochu, siepaczy,

Niechże Bóg zrozumie i niech im wybaczy.

Lecz była tam jedna, która się nie bała,

Dobra, schludna, czysta, wczoraj chustkę prała.

Tąże Mu chusteczką twarz z kurzu otarła,

Przy tym ze współczucia omal nie umarła.

Pan to serce czyste ujrzał i nagrodził.

Zdjęciem Swym na chustce trud życia osłodził.

Prosił Ojca Swego, aby takich wiele,

Było i na misjach i w każdym kościele.

 

 

 

 

STACJA 7

PAN JEZUS DRUGI RAZ UPADA POD KRZYŻEM

 

Było Tobie ciężko i zbili Cię srodze,

Więc znowu upadłeś bez życia na drodze.

Z bólu nie dostrzegłeś tej wyrwy w asfalcie,

Której zalać smołą nikt nie chciał uparcie.

Potłukłeś kolana i łokcie obdarłeś,

A ludzie myśleli, ze pewnie umarłeś.

Ale Ty powstałeś, bo musiałeś przecie,

Przebyć wszystkie stacje od nowa po świecie.

Wątpiącym dać przykład, pobudzić nadzieję,

Niech znowu uwierzą, że Ja – Bóg istnieję.

 

STACJA 8

PAN JEZUS POCIESZA PŁACZĄCE NIEWIASTY

 

Była pośród buszu wioska nawrócona,

W niej gromadka kobiet stała wytęskniona.

Które misjonarza od wczoraj czekały,

Lecz on nie nadchodził, przeto się lękały.

Bardzo już zmęczone przy tej drodze stały,

A zamiast kapłana Jezusa ujrzały.

Poznawszy Go zaraz wzniosły szloch i żale,

Bo były Kościołem wzniesionym na skale.

Jezus Chrystus z krzyżem zatrzymał się przy nich,

Pragnąc się dowiedzieć lamentu przyczyny.

Te Mu z płaczem rzekły tuląc się do Niego:

Część to jest Bolesna Różańca Świętego…

Prawda- odrzekł Jezus, lecz nie Mnie żałujcie,

Nie Mnie, ale synom i wnukom współczujcie.

Bo dnia dzisiejszego staną przed sędziami,

Którzy tu przyjadą razem z kacykami.

Wasze dobre dzieci będą tu przymuszać,

Wybierzcie Allacha, odrzućcie Jezusa

.Kary i więzienie, szubienica może…

Lecz one odrzekły – Tobie wszystko, Boże…

 

 

 

 

 

STACJA 9

TRZECI UPADEK PANA JEZUSA POD KRZYŻEM

 

Szedł tak przez świata cały, już zima nastała,

Na asfalcie ślisko, warstwa śniegu biała.

Ani odgarnęli, ani posypali,

Wieczorem popili a rankiem zaspali.

Zmęczony, zmarznięty, pośród śliskiej drogi

Padł Pan, lecz nie złamał ni ręki ni nogi.

Siły Mu się kończą, przemierzył świat cały,

Lecz powstać nie daje śnieg śliski i biały.

Ale przecież z Nieba zstąpił On nie po to,

Żeby rezygnować przed samą Golgotą.

Świat musi znów dostrzec, że powstawać trzeba

Z grzechu i upadków i tak wejść do Nieba.

 

STACJA 10

PAN  JEZUS Z SZAT ODARTY

 

Już zaraz Golgota, przez jednię przejść trzeba,

Na krzyżówce panna – ta nie chce do Nieba.

Ma ostry makijaż i spódniczkę mini…

Stoi tu od świtu nierządu mistrzyni.

Skazaniec się nie mógł zatrzymać ni chwili,

Więc tylko w pochodzie twarz ku ziemi schylił.

I poprosił Ojca o litość dla onej

Tak jak Magdalena grzechem udręczonej.

Idąc tylko sercem rozkazał niewieście,

Aby sposób życia zmieniła nareszcie.

Sam zaś pokutował za nią na Golgocie,
oddając tunikę we wstydu sromocie.

 

STACJA 11

PAN JEZUS DO KRZYŻA PRZYBITY

Krzyż kładą na ziemię brzozowy i biały

I szarpie bezczelnie Jezusa kat śmiały.

Naćpawszy się rankiem i wczoraj do woli

Rad jest, że Jezusa to dręczy i boli.

Przekleństwem co słowo okraszając zdania,

Traktuje Jezusa jak łotra i drania.

Rzuca Go na ziemię, przybija do krzyża,

Klnie i pluje w oczy a motłoch ubliża.

Dookoła loża śmieje się i cieszy,

Już swego dopięła, na koniec ośmieszy.

 

STACJA 12

PAN JEZUS NA KRTZYŻU UMIERA

 

Biała kora krzyża Krwią się zrumieniła,

Bóg kona w udręce, przy Nim Matka miła.

Och, spojrzyj ludzkości – drży Serce Matczyne,

Dostrzeż to cierpienie i jego przyczynę.

Popatrz grzeszny ludu, jak Mu ból doskwiera,

I pomyśl, czy słusznie Syn znowu umiera.

Dla ciebie to robi, bo sam tego chciałeś,

Lecz Go cierpiącego nie zawsze dojrzałeś.

Ja pragnę wam pomóc – dzieci Me kochane,

Czemu Jezusowi zadajecie Ranę?

Jestem waszą Matką. Ilu to dostrzega?

Ilu z problemami przed Mój tron przybiega?

O, gdybyś Różaniec wziął ludu do ręki,

Nie doznałbyś smutku ni żadnej udręki.

O, gdybyś Mszę Świętą z powagą traktował,

Gdybyś Ciało Syna w Komunii przyjmował,

Gdybyś Ewangelię czytał dnia każdego,

Gdybyś kochał Boga i kochał bliźniego,

Nie byłoby wojen ani Boskiej kary,

Miałbyś i pokarmu i szczęścia bez miary.

Patrz- umarł na skarpie, Swej nowej Golgocie.

W Dolinie Cybiny – tu, o słońca wschodzie.

Gdzie Krzyżową Drogą w Wielki Piątek ludzie

Niosąc krzyż brzozowy wkopują go w trudzie.

Nie uchodź przez zimnem, wiatrem ani deszczem.

Uklęknij przed krzyżem. Adoruj Go jeszcze…

 

STACJA 13

ZDJĘCIE PANA JEZUSA Z KRZYŻA

 

Zmartwiona gromadka zdjęła Boga z krzyża.

Kładą Go w kościele – kto chce, ten się zbliża,

Aby ucałować krzyż i nogi Pana,

Adorować chwilę, a może do rana?

Czuwać w Wieczerniku z Maryją pospołu,

Aby móc na Święta siąść u Jego Stołu.

 

STACJA 14

PAN JEZUS W GROBIE ZŁOZONY

Zabrzmiały kołatki, deszcz ucichł na dworze,

Przeszedłeś świat cały znowu dla nas, Boże.

Na przełomie wieków uznałeś, ze trzeba,

Umierać by ludzi zachęcić do Nieba.,

Które otworzyłeś na Golgotniej Górze,

Powierzając ludzkość Boga Ojca Córze.

Teraz boli Ciebie, że ludzie troszeczkę,

Idą zwiedzać grób Twój tak jak na wycieczkę.

Gadają w kościele, modni jak z żurnala,

Ale wiara serc ich nadal nie rozpala.

 

ZAKOŃCZENIE

 

Nad rzeczką Cybiną – na małej Golgocie,

Tylko czas króciutki stal krzyż w słońca złocie.

A potem był moment, o którym Symeon,

Powiedział w Świątyni progu dnia Onego,

Że To oto Dziecię dane jest dlatego,

Aby kto chce, uznał w Nim Boga Wiecznego,

Że na Znak jest dane, a temu Znakowi

Sprzeciwiać się będą – to znaczy – krzyżowi.

Na podmiejskiej skarpie – na małej Golgocie,

Nie dano krzyżowi błyszczeć w słońca złocie.

Rozbity brzozowy krzyż bezbożną ręką,

Został zawleczony w gąszcz, bo był udręką,

Dla tych, którzy krzyża uznać nie chcą wcale,

Bo wiarę wznosili na piasku, nie skale.

Rok w rok ludzie wierni nowy krzyż stawiali,

Przeciwnicy Boga Znak ten rozbijali.

A Jezus wędruje, kiedy w sercach gości,

Przez ten świat od nowa z ogromniej Miłości.

Więc kiedy ktoś niesie w sercu swym Jezusa,

Niech się modli jeszcze w drodze jego dusza,

A kiedy przy drodze ujrzysz, że krzyż stoi,

Niech się nikt krzyżowi czci oddać nie boi.

A kto nowej Męki Jezusa wymaga,

Niech wie, że gdy bliźnich w biedzie się wspomaga,

To tak, jakbyś Bogu pomógł w Krzyża Męce,

Więc przyjrzyj się jeszcze raz Boskiej udręce,

Słuchaj słów Maryi w różnych Objawieniach.

Nawróć się nie zadaj Bogu już cierpienia.

Jeśli pomyślałeś, że trzeba w tej dobie

Drugiej Bożej Męki, sam odpowiedz sobie.

                                                                     Amen.