Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

CIERNIOWA KORONA

 

CIERNIOWA KORONA

Nie trzeba Ci, Panie cierniowej korony,

Którą na czas Męki byłeś ozdobiony.

Wprawdzie na przydrożnych krzyżach Twoje skronie,

Wspominają ból Twój w cierniowej koronie.

 

Dziwne to wspomnienie po wieki zostało,

Dziwnie się ciernistym krzewom układało.

Dziwnym jest, że kiedy one zakwitają,

Choć tarniny polskie kolce małe mają,

 

Chociaż mirabelki nie kłują kolcami,

Zdobiąc gołe drzewa pierwszymi kwiatami,

Jako panny młode bielą ukwiecone,

Cieszą nasze oczy szarością zmęczone,

 

To zawsze się składa, że na czas kwitnienia,

Bóg zabiera ciepłe słoneczka spojrzenia.

Kiedy kwitnie ciernie, zimne wiatry wieją,

Przymrozki ostatnim śniegiem z nieba sieją.

 

A mądrość ludowa po poznańsku rzecze,

„ Ciyżnie” kwitnie, przeto wiatr zimowy siecze.

Zatem warto spytać wśród zastanowienia,

Co ma Bóg tym krzewom dziś do zarzucenia?

 

Czemu ma tak zimno delikatne kwiecie,

Po wiekach dwudziestu w europejskim świecie?

Może na pamiątkę, ze korona Pana

Będąc wieńcem śmierci, z cierni posplatana,

 

Sama wyznaczyła los tarnin, ałyczy,

Bo ze wszystkich cierni ból Jezusa krzyczy,

Zatem jakby Pan Bóg wyrok dał na wieki,

Gdy Krew Przenajświętsza zalała powieki,

 

Gdy koronę wbito Synowi na głowę,

On dał wyrok cierniom wiekuistym słowem,

Że do końca świata za śmierć Jego Syna,

Cierniom na kwitnienie promień ciepła wstrzyma.

 

By ludzie wiedzieli, że śmierć Bogu dana,

Choć odwiecznie była w los ludzi wpisana,

Choć Jezus odkupił nas z Miłości Swojej,

Była Mu zadana też z przewiny twojej.

 

Więc nie mów człowiecze, że tylko z cierniową,

Ma zostać na wieki Pan spowitą głową,

Nie ciernie dziś Jemu, lecz złote korony

I złote brylantem wysadzane trony.

 

Bo ciężko na krzyżu pracował dla ciebie,

Żebyś mógł po śmierci mieszkać z Bogiem w Niebie.

Zatem wspomnij słowa, które rzekł ci zatem,

„Zasłużył Robotnik na Swoją zapłatę.”

 

A ty bez zapłaty chcesz Mu wieczność dawać,

Zadowolonego w tym względzie udawać?

Długie nauczanie, cuda bez zliczenia,

A potem na krzyżu Męka wśród pragnienia.

 

I za to Mu znowu cierniami zapłacisz?

Zatem patrz, bo słońce, jak to ciernie stracisz.

Bóg mocen jest zabrać ci ciepło i słońce,

Będziesz drżał na wietrze jak to kwiecie drżące.

 

Porównajże ciernie zimnami spowite,

Odczytaj przesłanie w tych krzewach ukryte.

Jeśli nie zrozumiesz, spełni się na tobie,

Człowiecze uparty, Bogu ku ozdobie.