Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

RÓŻA Z TRUMNY SPADŁA...HARCERKA PODJĘŁA

 

RÓŻA Z TRUMNMY SPADŁA…HARCERKA PODJĘŁA


Zmarł kapłan, zakonnik nazwiskiem Jan Góra,

Ciało właśnie grzebią, a duch gdzieś tam w chmurach.

Już Msza zakończona, już trumnę dźwigają,

Ksiądz był słusznej wagi, ledwo radę dają.

 

Na trumnie krzyż duży, a za krzyżem róża

Pąsowa i piękna także bardzo duża.

Już zeszli ze schodów i na równię weszli,

Już przed trumną wszyscy hierarchowie przeszli.

 

Dlaczego niosący trumnę pochylili

Właśnie ku przodowi gdy na równi byli?

Leciutko rzec można, ledwo to dojrzałam,

A właśnie tuż obok przy barierce stałam.

 

Róża przesunęła się i krzyż minęła,

Upadłszy na ziemię cichutko spoczęła.

Niosący wraz z trumną przeszli ku ulicy,

Gdzie czekał karawan oraz pogrzebnicy.

 

A różę z dziedzińca harcerka podjęła,

Nie wiedząc co zrobić, z boku z nią stanęła.

Nie goni tej trumny, stoi w bezradności,

Nie pomógł jej kapłan ani też nikt z gości.

 

Ni starsi harcerze, bo się rozchodzili,

I najmniejszą druhnę z różą zostawili.

Dostrzegłam, że róży nikt nie brał z jej dłoni,

I nikt karawanu z tym kwiatem nie gonił.

 

Została w kościele, widać być tam miała,

Dlatego harcerka tak bezradnie stała.

Wśród wszystkich harcerek najmniejsza kruszyna,

Od takiej pośmiertnie Ksiądz działać zaczyna.

 

Rodzino dziewczęcia, ach nie bój się pecha,

Bo to najwspanialsza dla ciebie pociecha,

Waszą ojcze, matko wybrano z drużyny,

Jako łącznik w Dziele dla świętej przyczyny.

 

Zgodnie z tym co Niebo z dawna pokazało,

Zawsze tych najmniejszych z poselstwami słało.

Różyczka spaść z trumny wcale nie musiała,

Gdyż ona maleńki tylko przechył miała.

 

Nie wiem, jak krzyż duży szeroki minęła,

Jak na niewidzialnych skrzydełkach płynęła.

 

Ja to zrozumiałam nie jak pożegnanie,

Lecz Ojciec pośmiertnie z klasztorem zostanie.

 

Właśnie rozpoczyna nad konwentem pieczę,

A siły ma teraz nie tylko człowiecze.

Przez ten kwiat harcerce dziwnie przekazany,

Chciał rzec, że Mu konwent jest w opiekę dany.

 

Także nad harcerstwem i całą młodzieżą,

Bo losy ich nadal na sercu Mu leżą.

Może tak ich prosił o służbę Lednicy,

Jeśli nie goniono z różą do ulicy?

 

Nie był to upadek, ani pożegnanie,

To część testamentu, to STAMTĄD przesłanie.

Tak jakby kwiat w dłonie harcerzy powierzył,

Bo Służbę Lednicy ich wysoko mierzył.

 

Najmniejszej dziewczynce w mundurek ubranej,

Ostatnie przesłanie zostało podane.

Jakby też zapewniał, że ich nie opuści,

I swojej młodzieży z opieki nie puści.

 

Z trumną pojechali, różyczka została,

Widocznie do grobu z Ojcem iść nie miała,

Kwiat swój dał harcerzom, znaczy jak ich mierzył,

Tym znakiem Lednicką służbę im zawierzył..

 

Więc Czuwaj! Harcerzu , miej w sercu Lednicę,

Ojciec dał ci Jamną też i Hermanice.

Dla ciebie pracował młodzieży kochana,

Tobie dla też służba jest przez Ojca dana.

 

Nie chciejcie zapłaty, bo to Boże dzieło,

Które się od Jamnej i Hermanic wzięło.

A teraz Wy ojcom pomóżcie trząść mury,

Już wiecie, że z Górą poruszycie góry.

 

A i wy, Mnichowie choć żeście w żałobie,

Przytulcie tą młodzież, by miał spokój w grobie.

Wy osieroceni lecz tym bardziej oni,

Więc nie wypuszczajcie ich z kapłańskiej dłoni.

 

Nad grobem tym módlcie się o charyzmaty,

By z płaczących pączków znów wykwitły kwiaty.

Jak matka kurczęta kryjcie pod skrzydłami,

By wraz z śmiercią Ojca nie zostali sami.

 

Niech czuwają druhny zgodnie z zawołaniem,

Zaś różę zasuszcie, symbolem się stanie.

Trzeba ją w Muzeum złożyć na Lednicy,

A Ojciec kolejnych zyskanych doliczy.

 

Przez różę dał znak wam, że z was nie opuści,

Choć idzie w zaświaty, złego nie dopuści.

Ale Wy z nim nadal chętnie współdziałajcie,

Niech będzie jak on chce, o wszystko pytajcie.

 

Nie bójcie się przy tym złych mocy wtrącania,

Bo dany charyzmat jest Wam rozeznania.

Niech wszystko tak rośnie jakby wciąż żył z Wami,

A wynik współpracy ocenicie sami.

 

       31 grudzień – dzień po pogrzebie O. Jana Góry