Twórczość Janiny Snopek Stefaniak

Cykl Wierszy "WOJTUŚ"-dla dzieci przygotowujących się do I Komunii Świętej

 

CYKL WIERSZY PT

                                 „WOJTUŚ

 

– Jest to cykl wierszy dla dzieci przygotowujących się do I Komunii Świętej.

 

SPIS TREŚCI

1.Dzidziuś

2.Chrzest

3.Roczek

4.Katecheza

5.Zły przykład

6.Samolot

7.Berek

8.Mleko

9.Po deszczu

10.Łopiany

11.Bzdury

12.U cioci

13.II klasa

14.Aniołek

15.Zwierzątka

16.Ściany

17.Ostrzeżenie

18.Nauka

19.Zosia

20.Adwent

21.Kotek

22.Na lodzie

23.Marzanna

24.Konfesjonał

25.Po miesiącu

26.Msza Święta

27.Przyrzeczenie

 

WIERSZ 1    

                                 DZIDZIUŚ

 

Urodził się dzidziuś jak lalka maleńki,

Jak pączuszek róży piękny, piękniusieńki.

Wszystko w nim maleńkie; główka i paluszki,

Brzuszek jak u lalki, podwinięte nóżki.

 

Dzidziuś śpi tak słodko z rączkami przy buzi,

Można go z czułością w wózeczku powozić.

Tylko dusza dziecka –ten kwiatek dorodny,

Jest jeszcze splamiona grzechem pierworodnym.

 

WIERSZ 2            

                                 CHRZEST

 

Stało się w kościele coś bardzo pięknego,

Ochrzcił nam ksiądz proboszcz dzidziusia naszego.

I duszyczka ciemna tak piękną się stała,

Jak kwitnąca w słońcu ta lilijka biała.

 

Naznaczył ksiądz proboszcz krzyżem czółko jego

I szatę bielutka nałożył na niego.

Potem świecę chrzcielną nad nim zapalono

I chrześcijanina do domu niesiono.

 

Na chrzcie świętym imię Wojciech mu nadano,

Wśród radości w domu chrzciny wyprawiano.

Rośnie teraz dzidziuś- rodziców pociecha,

Do anioła Stróża we śnie się uśmiecha.

 

 

 WIERSZ 3                

                                 ROCZEK

 

Wojtuś bardzo urósł, wczoraj skończył roczek,

Zrobił samodzielnie jeden, drugi kroczek,.

Kilka najzwyklejszych położono przed nim,

Codziennych przedmiotów zwyczajem niezmiennym.

 

Drewniany różaniec, ołówek i łyżkę,

Książkę naukową, pieniądze z kieliszkiem,

Wszyscy w domu bardzo ciekawie patrzyli,

Co Wojtuś wybierze w tej niezwykłej chwili.

 

Wojtuś chwilę patrzył, chwilę decydował,

Aż wreszcie różaniec w małych rączkach schował.

A potem ołówek i książkę wybiera,

Pewnie naukowcem będzie Wojtuś teraz.

 

Wojtuś dmuchał świeczkę na torcie jedyną,

Żeby łatwiej poszło, z pomocą maminą.

Ksiądz w jego intencji Mszę Świętą odprawił,

By zdrów był Wojteczek i ładnie się bawił.

 

WIERSZ 4                  

                             KATECHEZA

 

Stanęły dzieci koło kościoła,

Na katechezę ksiądz proboszcz woła.

Dzieci są grzeczne, ciche, skupione,

Pięknej modlitwy uczą się one.

 

W pierwszej ławeczce nasz Wojtuś siedzi,

Żeby wytrzymać, trochę się biedzi.

Tak trudno w ławce spokojnie siedzieć,

Stanąć i ładnie coś odpowiedzieć.

 

Lecz chce w grzeczności wyprzedzić Asie,

Która się uczy już w drugiej klasie.

Więc słuchał będzie, niech świat się wali,

Niech go ksiądz proboszcz dzisiaj pochwali.

 

WIERSZ 5              

                                   ZŁY PRZYKŁAD

 

Teraz wam powiem coś w tajemnicy,

Wojtek grymasi, na tatę krzyczy,

Od kiedy bawi się z chłopakami,

Nie słucha babci, nie słucha mamy.

 

Kiedyś z mamusią karmił króliki,

W przedszkolu chętne sprzątał stoliki,

Wszyscy Wojtusia bardzo lubili,

Ale sie zmienił od tamtej chwili,

 

Gdy na podwórku spotkał Artura,

I odtąd w domu codziennie bura.

Bo zamiast przykład brać z grzecznych dzieci,

Słucha Artura, rozrzuca śmieci.

 

Mama narzeka i ręce łamie,

Wojtek dokucza wszystkim i kłamie.

Oj synku, synku, popraw się proszę,

Brzydkich uczynków i słów nie znoszę.

 

WIERSZ 6                          

                                         SAMOLOT

 

W klasie cichutko jak makiem zasiał,

Bo katechezę ma pierwsza klasa.

Ogłośmy konkurs-proszą dziewczynki,

Na różne piękne dobre uczynki.

 

Z niecierpliwością myślą dziewczęta,

Czy katechetka będzie pamiętać,

Sprawdzić, kto pięknie pokolorował,

Jak Staś za bicie pieska żałował.

 

Pani spojrzała i pochwaliła

Potem o dobrych czynach uczyła.

Trzeba wypełniać dobre uczynki,

Chłopiec nie bije nigdy dziewczynki…

 

A nasz Wojteczek od ósmej psoci,

Zrobił pilota i samolocik,

Potem się schował cicho za Anią

I wycelował prościutko w panią.

 

Pani spytała „czyje to czyny?”

Musiał się Wojtek przyznać do winy.

Przeprosić nie chciał, choć wypadało,

Wiec się uwagę zdobyć udało.

 

WIERSZ 7                            

                                         BEREK

 

Dzieci na przerwie bawią się w berka.

Kto Wojtka schwyta, wygra cukierka.

Wojtek ucieka i lawiruje,

Przykuca, wstaje i oszukuje.

 

Nie chcą się dzieci bawić z oszustem,

Gdyż obietnice stały się puste.

Nie ma wygranej bo być nie może,

Kto nam Wojteczka schwytać pomoże?

 

Nie wolno Wojtku kłamać w zabawie.

Kłamiesz, a potem: „Ja się nie bawię”!

Dzieci nie będą bawić się z tobą,

Choćbyś nagrodą machał nad głową.

 

WIERSZ 8                  

                                             MLEKO

 

Na stole mleko na Wojtka czeka,

Lecz chłopiec właśnie nie chce pić mleka.

Odepchnął kubek aż spadł ze stołu,

Bp łobuz życzył sobie rosołu.

 

Mleko rozlane, kubek rozbity,

W tornistrze banan już na pół zgnity,

Książkę poplamił tą od polskiego,

Popatrz Wojteczku, ile tu złego.

 

WIERSZ 9                

                                     PO DESZCZU

 

Idzie do szkoły Wojtuś z tornistrem,

Ulicą płyną strumienie bystre,

Bo lać przed chwilą właśnie przestało,

A wielkie rzeki wody ulało.

 

Trzeba ominąć, lecz trudna rada,

Kiedy po drodze „rzeka” wypada.

Po co chodnikiem wodę omijać?

Nasz Wojtek lubi z kałużą sprzyjać.

 

Wskoczył po kostki w szumiący strumień,

Czy ktoś Wojteczka może zrozumie?

W butach aż chlupie, wodę wyżyma,

Jak w mokrych butach w szkole wytrzyma?

 

Co powie mama? Co powie tato?

Co ty Wojteczku odpowiesz na to?

Czy wolno nie dbać o swoje zdrowie?

Wchodzić do wody niszcząc obuwie?

 

WIERSZ 10                            

                                            ŁOPIANY

 

Mama Małgosię pięknie czesała,

Żółtą kokardę jej zawiązała,

Wojtek łopianu szyszeczek narwał,

Piękną fryzurkę Gosi potargał.

 

Oj, jak gniewała się mam Gosi!

Musiał z kwiatkami Gosię przeprosić.

Lecz dużo włosów ona straciła,

Zanim łopiany z nich wyrzuciła.

 

WIERSZ11                        

                                       BZDURY

 

Lekcja polskiego właśnie się toczy,

Wojtek w coś wlepia pod ławką oczy.

Powiedz nam Wojtku, o czym mówiłam,

Co przed momentem wam tłumaczyłam?

 

Czym się bawiłeś? No, pokaż klasie.

Oj, ty głuptasie…,Oj, ty głuptasie!

Zamiast uważać, bzdury rysujesz,

Czy ty się nigdy nie opanujesz?

 

 

 

 

WIERSZ 12                        

                                       U CIOCI

 

Wojtek pojechał latem do cioci.

Będzie tam grzeczny czy będzie psocił?

Mama prosiła, by nie dokuczał,

Tato przez dwa wieczory pouczał.

 

A Wojtek psocił przez dwa miesiące,

Gonił owieczki po całej łące,

Dokuczał gęsiom, bo go dziobnęły,

Do kóz podchodził, aż go tryknęły,

 

Raz wszedł na drzewo i spadł z gałęzi,

Kota w psiej budzie właśnie uwięził,

Aż się pies Burek tak zdenerwował,

Chwycił zębami i …”pocałował”.

 

Szarpną łza nowe spodnie raz, drugi

Aż popłynęły słonych łez strugi.

A wujek pieska jeszcze pochwalił.

Grzeczny nasz Burek! Kotka ocalił.

 

WIERSZ 13                      

                                      II KLASA

 

Nowe zeszyty i podręczniki,

Przy nowej bluzce wszystkie guziki,

Wrzesień przywitał go w drugiej klasie.

Czy być grzeczniejszym wreszcie uda się?

 

Może spróbujesz się opanować?

Nie niszczyć ławek, kredy nie chować?

Przypomnij sobie, gdy byłeś mały,

Jak się aniołki do ciebie śmiały.

 

Teraz twój Anioł przez ciebie płacze,

Kiedy nie słuchasz, po meblach skaczesz,

Wraz z kolegami innym dokuczasz,

Jeszcze do złego dzieci przyuczasz.

 

WIERSZ 14                    

                                               ANIOŁEK

 

W kącie sieni stoi stołek,

Na nim usiadł Stróż Aniołek,

Ukrył w dłoniach piękną buzię,

Roni gorzkie łzy a duże.

 

Bo ten Wojtek chłopak spory

Do niszczenia rzeczy skory.

Podarł kurtkę na rękawie,

Urwał guzik przy zabawie,

 

Wszedł w kałużę w nowych butach,

Chodził gdzieś po starych drutach,

Zbrudził spodnie i sweterek,

Popsuł nowy swój rowerek,

 

Choć ostrzegał Stróż Aniołek,

Wojtek w butach wszedł na stołek,

Zniszczył mebel, jeszcze kłamał,

Że nie on taboret złamał.

 

Nie chciał pobiec po zakupy,

Nie chciał jeść na obiad zupy,

Choć się Anioł dwoił, troił,

On nie słuchał, tylko broił.

 

Anioł szeptał, pytał, prosił,

Czemu złość w serduszku nosisz?

Zmów paciorek, boś zapomniał,

Ale Wojtek ani wspomniał.

 

Już nie może znieść Aniołek,

Więc wynalazł w sienie stołek,

I tam płakał dwie godziny

Z Wojtka winy i przyczyny.

 

WIERSZ 15                

                                        ZWIERZĄTKA

 

Ach, jaki smutny jest nasz Zbawiciel,

Kiedy zwierzątko jakieś krzywdzicie.

On wtedy cierpi z owym zwierzątkiem,

On się nie zgadza z takim porządkiem.

 

Nie każde krzywdzić nikogo w świecie,

Bo wiele dobra czynić możecie.

Bawić się grzecznie, zgodnie bez bójki,

Ochraniać pieski, jeże i sójki.

 

Czy kot bezoki czy myszka polana,

Żabka kulawa uciec niezdolna,

I pyta wszystkie dzieci Zbawicie:

„Czemy zwierzątka Moje krzywdzicie?”

 

Ja je stworzyłem, dałem im Zycie,

A wy jak krzywdy im nagrodzcie?

Co ty Wojteczku odpowiesz na to,

Gdy cię zapyta Niebieski Tato?

 

 

 WIERSZ 16                    

                                   ŚCIANY

 

Tato malował pokój na Święta.

Ścian nie dotykaj Wojtku, pamiętaj.

Teraz są czyste, nie brudź łapami,

Nie musisz chwytać ich paluchami.

 

Wojtek zapytał, o co proszono,

Gdy wszystkie meble już ustawiono,

Gdy posprzątano całe mieszkanie,

Dłonią pieczątkę zrobił na ścianie.

 

Ręce miał brudne, o czym zapomniał,

Przestrogi taty również nie wspomniał.

Pokój wygląda teraz jak „RUDY”,

Na co się zdały tatusia trudy?

 

Zła była mama, gniewał się tato,

Dostaniesz kare łobuzie za to.

Musiał naprawić ten zły uczynek.

Miał przy tym lekko skwaszoną minę.

 

WIERSZ 17                      

                             OSTRZEŻENIE

 

Przyjmiesz w tym roku Pierwszą Komunię,

Musisz przeprosić wcześniej Gosiunię,

Mamę, tatusia, wujka i ciocię,

Trzeba byś pojął to wszystko w locie.

 

 

 WIERSZ 18                        

                               NAUKA

Nasz Wojtuś uczy się Dekalogu,

Pięciu przykazań i wierzę w Boga.

Choć nad nauką tak trudno siedzieć,

On to na pamięć musi powiedzieć.

 

Chciałby pobiegać lecz nie ma rady,

Dziś nie dołączy do swej gromady.

Na nic ziewanie nudy i złości,

Musi nauczyć się cierpliwości.

 

Mały katechizm poznawać trzeba,

Aby odwiedził go Jezus z Nieba.

Wojtuś nad sobą musi pracować,

Aby Jezusa częściej przyjmować.

 

WIERSZ 19                            

                                       ZOSIA

 

Zosia z ulicy zachorowała.

Gardło bolało, w łóżku leżała.

Odwiedź ją Wojtku, zanieś jej lekcje,

Prosi go pani, ale on nie chce.

 

Tylko ja mieszkam na tej ulicy?

Pyta ją Wojtek i prawie krzyczy.

Nie chcę1 nie pójdę! Niech idzie sama!

Albo niech przyjdzie do mnie jej mama!

 

Nie wstyd ci, pyta pani Elżbieta.

Ma iść do ciebie tamta kobieta?

Dobre uczynki wciąż czynić trzeba,

Abyś po śmierci poszedł do Nieba.

 

Pierwsza Komunia będzie w tym roku

I pierwsza Spowiedź-jak powiesz Bogu,

Że samolubny jesteś ogromnie?

Trudno…Już pójdę powiedział skromnie.

 

WIERSZ 20                            

                                       ADWENT

 

Adwent powitał miasteczko mrozem,

Niemiło teraz biegać po dworze.

Choć marzną uczy, nos, ręce, nogi,

Trzeba zawitać w kościoła progi.

 

Tam odprawiają teraz Roraty,

Niosą dziewczynki świecące kwiaty,

Inne lampiony według uznania

I moc uczynków do wykonania.

 

Dobre uczynki wypełniać trzeba,

Nakarmić ptaszki kruszyną chleba,

Umyć naczynia, sprzątnąć mieszkanie,

Nawet gdy trudne jest wykonanie.

 

Wojtek się trudzi choć nie chce mu się,

Robi zakupy, karmi Mruczusię,

Stara się spełniać dobre uczynki,

Przyrzeka nie bić żadnej dziewczynki,

 

Trzeba pochwalić Wojtusia za to.

Tak trzymaj synku- rzecze mu tato.

Chociaż ci trudno się opanować,

Umiesz się przecież dobrze zachować.

 

 

 WIERSZ 21                          

                                     KOTEK

 

Chodził ulicą kotek bezdomny,

Zgłodniały patrzył jak nieprzytomny.

Było mu zimno, nikt nie chciał kota,

Każdy odganiał od swego płota.

 

Wojtek mu mleka wyniósł na ganek,

Karmił koteczka w wieczór i ranek,

Oswoił kotka, zabrał do siebie,

Pomógł zwierzątku w życia potrzebie.

 

WIERSZ 22                  

                                    NA LODZIE

 

Na lodzie bawią się jeszcze dzieci,

Chociaż nad stawem księżyc już świeci.

Świeci latarnia, wiec nie ma strachu,

Choć wiatr śnieg zgarnia z pobliskich dachów.

 

Czas iść do domu, lecz straszno Zosi,

Odprowadź Wojtku- nieśmiało prosi,

Wojtek odburknął: Idź sobie sama,

Albo poczekaj, niech przyjdzie mama.

 

Zosia ze smutku spuściła głowę,

Jakoś dobiegnę, nogi mam zdrowe.

I biegiem rusza. On myśli sobie,

Nie powinienem, pomogę tobie.

 

Pobiegł za Zosią, jeszcze przeprosił,

Choć przepraszania Wojtek nie znosi.

Dobre uczynki wypełniać trzeba

By błogosławił Pan Jezus z Nieba.

 

WIERSZ 23                      

                                         MARZANNA

 

Topią Marzannę, już koniec zimy,

Już do komunii dzionki liczymy.

Uczy się Wojtek pierwszej spowiedzi,

I coraz grzeczniej w ławeczce siedzi.

 

Buty i alba w domu czekają,

Różańce, świece w sklepie sprzedają,

Wojtka różaniec w pudełku czeka,

Lecz nasz bohater z modlitwą zwleka.

 

Jak możesz zwodzić Pana Jezusa?

I leniuchować? Pyta mamusia.

Wojtek się jaka: Od jutra mamo.

Oby nie było jutro tak samo!

 

WIERSZ 24                

                                   KONFESJONAŁ

 

W konfesjonale ksiądz proboszcz siedzi,

Oto dzień nadszedł Pierwszej Spowiedzi.

Dzieci przejęte skupione stoją,

To po raz pierwszy, troszkę się boją.

 

Wojtek przejęty, drżą pod nim nogi,

Jak tu wyznawać grzechy przed Bogiem,

Gdy proboszcz siedzi w konfesjonale,

A Pana Boga nie widać wcale?

 

Wreszcie nadeszła kolej na niego,

A on uczynił tak wiele złego.

Na czterech kartkach zapisał grzechy,

Więc jak tu czekać jakiejś pociechy?

 

Ale ksiądz proboszcz jest bardzo miły.

Wcale go grzechy nie przeraziły.

Nie groził palcem, tylko pouczał,

Że krzywdzi Boga kiedy dokucza.

 

Jeszcze pokutę odmówić musi

I choć go nowa psota znów kusi,

Stara się Wojtek być dobrym chłopcem,

Odtąd złe czyny będą mu obce.

 

WIERSZ 25                    

                                     PO MIESIĄCU

 

Miesiąc upłynął jak z bata strzelił,

W drugiej spowiedzi duszę wybielił,

Wojtuś przed pierwszą Komunią,

Świętą, Ucztą cudowną i niepojętą.

 

Wreszcie dzień święty nadszedł niedzielę,

Czysty na duszy, czysty na ciele,

W albie jak śnieżne płateczki białe,

W stronę kościoła kroki nieśmiałe,

 

Kieruje Wojtuś z rodziną całą,

A przed kościołem ludzi niemało.

Dzieci skupione i uroczyste,

W przepięknych strojach grzeczne i czyste,

 

Wita ksiądz proboszcz w progu kościoła,

Każde z osobna pragnie wywołać.

A potem święci świece, książeczki,

Prosi, by grzecznie do kruchty weszli.

 

WIERSZ 26              

                                   MSZA ŚWIĘTA

 

Już siedzą w ławkach skupione dzieci,

W kościele każda żarówka świeci.

Dzwonek zadźwięczał- oto Msza Święta,

Święta Ofiara już rozpoczęta.

 

Dzieci czytają, dzieci śpiewają,

Gdy trzeba siedzą, gdy trzeba wstają,

Modlą się razem głośno wyraźnie,

Skupione, ciche, grzeczne, poważne.

 

Kolejny dzwonek- Jezus przychodzi,

W białe opłatki cudownie wchodzi.

Oto Me Ciało i Ma Krew Święta,

Ofiara wielka i niepojęta.

 

A teraz wielka chwila nadchodzi,

Do serc dziecinnych Jezus przychodzi.

Przychodzi także i do Wojtusia.

Och, jak szczęśliwa jest jego dusza.

 

Modli się Wojtuś- Jezu mój drogi,

Zawsze przychodzić chcę w Twoje progi.

Być grzecznym, miłym i usłuchanym,

Pomóż mi proszę Jezu kochany.

 

A gdy dorosłym wreszcie się stanę,

Jeśli pozwolisz, księdzem zostanę.

Ale sam nie wiem jak to uczynić,

Jak przecie Tobie nic nie zawinić…

 

Przyrzeka Wojtuś modlić się wiele,

W każdą niedzielę być tu w kościele,

Jak ma pokonać Jezus tą drogę?

-Nie martw się Wojtku. Ja ci pomogę.

 

WIERSZ 27              

                                 PRZYRZECZENIE

 

Jeszcze raz trzeba przyjść do kościoła,

Mam z podwórka Wojtusia woła,

Oczyszcza spodnie, które gdzieś splamił,

Pewnie gdy bawił się z królikami.

 

Wreszcie czyściutki, pachnący, strojny,

Z chrzestnymi, tata, wujkiem przystojnym,

Ze świecą w dłoni znów rusza w drogę,

Aby w kościele spotkać się z Bogiem.

 

Znów płoną świece, dzieci wzruszone,

Przez tych płomyków jasną zasłonę,

Patrzą na ołtarz i przyrzekają,

Że złego ducha się odrzekają.

 

Nie chcą pić wódki, tytoniu palić,

Choćby świat przez to miał się zawalić.

Wojtek przyrzeka i postanawia

Papierosami się nie zabawiać.

 

Będzie przyjmował Pana Jezusa.

Niech go od dzisiaj nikt nie przymusza,

Ni do Mszy Świętej ni do pacierza,

Sam obietnice spełnić zamierza.

 

A ty coś przyrzekł dziś Jezusowi?

On ci pomoże tak jak Wojtkowi.

Wojtek zaufał i dobrym stał się,

A był najgorszym w calutkiej klasie.

 

KONIEC